Słowa słońcem wezbrane

Powroty

Snią mi się łozinowe płoty
strych
gdzie w jasne dni
sypiały noce
żytnie kłosy prażone lipcem
pochylone nad ścieżką
jak nad moim losem
Snią mi się
niepokoje matki
bom jak dąb młody
rósł
hardział
i coraz głośniej szumiał
Niosą okrutne noce
powiewy czasów
kiedym błądził
i szczęścia nazwać nie umiał