Słowa słońcem wezbrane

Ziemia

Kaleczona pługiem niemiłosiernie
żywi
zachwyca
i lekką mi będzie
Bo nie ma odwrotu
serce kiedyś zamilknie
jak powalony las
Jakże nie kochać tej ziemi
skoro me wnętrze rozpłomienia
a kiedy usiądę
na polnym kamieniu
jakaś muzyka
wypełnia przestrzeń
śpiewy łanów
uderzają w niebo
i zaraz
goją się rany
które zadało życie