Słowa słońcem wezbrane

Rankiem

Dominikowi

Nad stawem wisi
mgiełka zwiewna
wiatr ukołysał
do snu drzewa
Niedługo
obudzi się wioska
Niedługo
kościelny dzwon zaśpiewa
Nie mącąc
spokoju poranka
szyby w oknach
zapala młode słońce
Już fale
na stawie się palą
i milion ognisk rosy
złoci się na łące