Słowa słońcem wezbrane

Czas już

Dotąd
wplatałem piękno w strofy
złotą nicią promienia
tkałem arras pól
Na kwiaty kładłem ręce
gdy radość
w sercu wygasła
i słowa zielone
ledwie poczęte
rzucałem na wiatr
Dotąd
jak ślepiec
przechodziłem obok zdarzeń
Czas już
laskę białą
w płomień zamienić