Słowa słońcem wezbrane

Nocą

Przez to wzgórze mroku
tak ciemne
że słońcu zaprzecza
jak owoc jeżyny
snem się przetaczam
Za mną wioska podąża
w ramionach krzyża
śmiertelnie cicha
W przestrzeni
drążonej przez nietoperza
zdrzemnął się wiatr
zmory czmychają
przez dziurkę od klucza
Gdzieś zawołały senne koguty
i niebo na wschodzie
wyparło się mroku
Noc więdnie jak człowiek
u kresu drogi