Słowa słońcem wezbrane

Na polnej drodze

Często
odwracam się od codzienności
Wybacz mi więc
moje spacery
po polnych drogach
Tam
nie jestem samotny
Idą ze mną
skłócone słowa
nie napisanych wierszy
i obejmuje mnie czule
jak swego dzwonnika
ogromna cisza pól
Tam
nie jestem samotny
W pochylonej wierzbie
poznaję
dawno zmarłą matkę