Słowa słońcem wezbrane

Monolog wewnętrzny

Nie szumisz dębie
nie szumisz
jak dawniej szumiałeś
w kruche flety konarów
skąpy wiatr uderza
milczysz
a korniki czasu
kreślą mapę lat
Zawrzeć ci trzeba
z wichrem przymierze
z burzą
z piorunem
z człowiekiem
Krzyk padającego drzewa
nie wszystkie serca przenika