Słowa słońcem wezbrane

W tę porę

Brzozy
nagle obudzone
swawolnym wiatrem
puściły liście
dojrzałe do jesieni
Dnie
mokrym chłodem dotknięte
zapominają słońce
W kurzawie mgieł
giną miedze
wezbrane krople
rwą pajęczyny
W tę porę
wchodzę jak w dom
w którym umierają najbliżsi