Słowa słońcem wezbrane

Podarunek

Matce

Kiedy pozbieram chabrów błękity
gorące płatki spłonionej róży
i łzy poranka
i łkanie kosy
Kiedy pozbieram losu uśmiechy
i szumy sosen
i cichość nocy
Kiedy z kropelek mgiełki zwiewnej
łzę szczęścia utoczę
Tobie to oddam
bukiet radości życia
Abyś mogła na nim
zatrzymać oczy
przez chwilę usta
I tylko nie wiem co zrobić
z kolcami smutku
którym się nagle zechce wyrosnąć
w ogniwach łańcucha
dni przemijanych