Słowa słońcem wezbrane

Jesienią

Te dni
lubię bardziej od innych
Bliski mi
ten smutek
który jakby wyszedł
z cmentarnego wzgórza
Bliskie mi
żałobne orszaki
przydrożnych drzew
Ta pora
zabrała polom
zapach chleba
i rankiem
szron przynosi
zimy dalekiej list
Lękam
bym nieopatrznym słowem
nie zranił jej piękna