Słowa słońcem wezbrane

Tryptyk nagrobny

I
Pamięci Matki

W moim krajobrazie
zbyt wiele cienia
i znaków niepewności
Więc może słyszysz
jak powtarzam swe imię
by sobą być i Tobą
Przyszedłem powiedzieć Ci
że nie wiem
jak pogodzić wspomnienia
zabarwione ostatnim pożegnaniem
z radością majowych dni
bo jak co roku
nad wioską
na wielkich organach wiosny
zagrały skowronki
a także po to
abyśmy oboje
byli ponad milczeniem
i ponad samotnością

II
Pamięci Ojca

Powiedziałeś mi
że w każdym ziarnie pszenicy
jest oblicze Boga
Uwierzyłem
Potem stoczyłeś się
z krawędzi życia
Teraz smutek mój
ma kształt mogiły
codziennie odczytuję
księgę tamtych lat
bo nie chcę wyzwolić się
od myśli o Tobie
Wiersz nie pomieści uczuć
które niosę przez dni
powtarzające się jak echo
choćby o szczerość bardzo zabiegał
jest tylko pamięcią smutku
który mnie nawiedza

III
Pamięci Brata

Powinienem
przychodzić tutaj o północy
kiedy najgłośniej krzyczą
czarne ptaki wspomnień
O tej porze
zdarzają się dziwne spotkania
Odszedłeś
a mnie ścigał bezlitosny czas
pochowałem już młodość
niedługo pogrzebię radość życia
Chciałbym tak stać
mówić
ale dzień zamknął powiekę
i na złocieniach zgasił rosę
Odchodzę wypełniony smutkiem
jak jesienny liść