Słowa słońcem wezbrane

W niedzielę

Dźwięk porannych dzwonów
stacza się po nieboskłonie
odradza się echem
powraca i ginie
A my
w oczach zaprószonych snem
niesiemy źdźbła skruchy
zaciskamy w pamięci
wyuczone modlitwy
Grzechy i prośby
o przebaczenie
przemycamy ukradkiem
przez kościelny próg
i składamy dłonie
zmęczone nadmiarem
chłodnej samotności