Słowa słońcem wezbrane

Znowu słowiki

Są echa wspomnień
powracające uporczywie
w strumieniu godzin przepływanych
Są echa wspomnień
pełznące
z ciemnego kąta zapomnienia
spychane
na przekór wracają
Są dni jak echa
miesiące
i lata
Są maje
powracające wiernie
i słowiki
w ciemną noc
turlające wyboiste trele
alejkami parku