Słowa słońcem wezbrane

W parku

Górą
smętna muzyka wiatru
dołem
szeptanie opadłych liści
Październik nastroił
skrzypce jesieni
Milczenie ptasich gniazd
owocuje smutkiem
Tu każdy pień
zna szorstkość mej dłoni
Od drzew uczę się
modlitwy do słońca
i pilnie zbieram
poezji
zjesienniałe ziarna