Słowa słońcem wezbrane

W zieloność

Pójdę za głosem tęsknoty
z ciszą na ustach
z czułością w dłoniach
w zieloność
poza strużkę ścieżki
wysychającej na skraju pola
Tu zboża
zdradzają pląsy wiatru
i maków czerwone motyle
zrywają się do lotu
daremnie
Gdy nowym obrazem
jest każde spojrzenie
nie umrą polne kwiaty
nie zaznawszy
ludzkiego zachwytu