Słowa słońcem wezbrane

Wiosna w polu

W mojej Arkadii
radości wiosenna ulewa
dal nieskończona
czysta jak źródło
dmuchawce sposobią się do lotu
i kwiat
sprzed nóg się zrywa
biały motyl
W mojej Arkadii
nie ma wiatru w oczy
Tu na miedzy siadam
i słowom powierzam
krajobraz promienny
a serce
mój smutny
milczący ptak
odnajduje zgubioną pieśń