Słowa słońcem wezbrane

Żniwa

Zanurzam się w zbożu
spragniony owocobrania
każda minuta
zbliża tę chwilę
Na wiatr
rzucam szepty
niezdolne
swym krótkim istnieniem
wyrazić pełni uczucia
Zginam ręce-
dwa sierpy
i daremnie szukam nienawiści
w kłosach