Posłowie
Józef Chojnacki – wybitny pisarz ludowy – urodził się 22 grudnia 1935 roku w Sródce k. Kórnika, pow. średzki (Wielkopolska); pochodzi z wielodzietnej rodziny komorników. Ojciec Wawrzyn urodził się w 1898 roku w okolicach Poznania, matka Julianna z domu Kubacka urodziła się w 1902 roku w Blizanowie niedaleko Kalisza.
Rodzice po pobycie zarobkowym w Niemczech zatrudnili się jako robotnicy rolni w Sródce. Wiosną 1939 roku przenieśli się do pobliskich Ługowin, podejmując pracę w tamtejszym majątku rolnym u właścicieli niemieckich. W grudniu 1944 roku, po powrocie z niemieckiego więzienia, zmarł ojciec poety, a ciężar utrzymania rodziny przejęła matka, której pomagały najstarsze dzieci.
W 1945 roku Józef Chojnacki podjął edukację w czteroklasowej szkole podstawowej we wsi Węgierskie, potem w Pławcach ukończył na kursie wieczorowym siódmą klasę, a w 1951 roku rozpoczął naukę w szkole zawodowej w An-toninku, specjalizując się w mechanice pojazdowej. W 1952 dokształcał się na kursie traktorzystów w Jankowicach pod Poznaniem, a w 1953 roku w Lubiążu k. Wrocławia w Centralnym Ośrodku Szkolenia Kadr Mechanizacji Rolnictwa. Edukację zwieńczył w 1969 roku, uzyskując w ramach Korespondencyjnego Technikum Rolniczego w Środzie dyplom mistrza ślusarstwa samochodowego.
Pracował od najmłodszych lat, głównie w pegeerach. W 1950 roku został pomocnikiem traktorzysty, następnie samodzielnym traktorzystą i mechanikiem maszyn rolniczych. W 1951 roku zatrudniono go w Państwowym Ośrodku Maszynowym w Kostrzynie Wielkopolskim, a po latach w warsztatach remontowych przy Kombinacie PGR w Guł-towach. W 1956 roku zawarł związek małżeński z Janiną Rozkowińską, urodzoną w 1936 roku w miejscowości Koźle (pow. Sarny, woj. wołyńskie). Józef i Janina Chojnaccy doczekali się licznej rodziny. Mają trzech synów: Zbigniewa, Janusza i Mirosława, siedmioro wnuków: Annę, Anitę, Natalię, Dominika, Filipa, Maksymiliana i Pawła oraz dziewięcioro prawnuków: Adama, Aleksandrę, Emilię, Franciszka, Gabriela, Jakuba, James’a, Jasia i Lionela. W 1971 roku Chojnaccy przeprowadzili się do Gułtów, gdzie mieszkają do chwili obecnej (gm. Kostrzyn, pow. poznański, woj. wielkopolskie).
W 1976 roku zmarła matka poety, a w 1991 udał się on na emeryturę.
Poezję Józef Chojnacki uprawia od szesnastego roku życia, intensywnie od lat 1953-1954. Początkowo jego utwory krytycznie oceniono w redakcji „Sztandaru Młodych”, ale już w 1960 roku opinia „Nowej Wsi” była korzystniejsza, a jako dobry trzeba uznać osąd „Zielonego Sztandaru z 1974 i tam pisarz zadebiutował w styczniu następnego roku. Od 1972 posługuje się wierszem białym (bezrymowym), a w dziedzinie wersyfikacyjnej wolnym. Jest autorem liryków osobistych, w tym rodzinnych, ponadto autotematycznych, pejzażowych, wspomnieniowych, religijnych, egzystencjalnych, utworów dla dzieci, wierszowanych bajek zwierzęcych (tzw. zoostrof), opowiadań, opowieści i dzienników.
Jego teksty nasycone są w olbrzymim stopniu refleksyjnością. Od 1978 należy do Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Aktywnie działał w Oddziale Wielkopolskim STL, gdzie pełnił funkcję sekretarza i przez jedną kadencję prezesa. Współpracował m.in. z Miejsko-Gminnym Ośrodkiem Kultury w Kostrzynie oraz Klubem Literackim Pałacu Kultury w Poznaniu (obecnie Centrum Kultury Zamek). Z bibliofilską pasją gromadzi książki, posiada m.in. druki zwarte i czasopisma XIX-wieczne. Na terenie parafii Gułtowy z inicjatywy Stowarzyszenia Historyczno-Kulturalnego im. Hrabiego Adolfa Bnińskiego na ozdobnym kamieniu przy figurze Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia zamieszczono wiersz poety, informujący o sprofanowaniu tego obiektu przez Niemców w czasie II wojny światowej.
Utwory pisarza z Gułtów publikowały liczne czasopisma i gazety, m.in. „Biuletyn Informacyjny STL”, „Chłopska Droga”, „Nasz Kurier”, „Nowa Wieś”, „Plon”, „Rolnik”, „Scena”, „Sztandar Ludu”, „Twórczość Ludowa”, „Tygodnik Kulturalny”, „Tygodnik Ludowy”, „Wieści”, „Zielony Sztandar”; wiele zamieszczono w antologiach i edycjach pokonkursowych, np.: Gruszo polna graj na wietrze, Kraków-Lublin 1980 (tytuł edycji pochodzi z liryku Chojnackiego); Wieś tworząca, t. VII, VIII, Lublin 1983, 1990; Ojczyzna, Lublin 1987; Węglany po żniwach w poezji, Wąglany 1990; Wołanie z ziemi. Antologia jednego wiersza ludowej poezji religijnej, Lublin 1991; Okruchy chleba, Wrocław 1992; Prowadź nas w jasność. Antologia ludowej liryki religijnej, Lublin 1994; Talenty Jóźwika z Węglan. Pokłosie konkursów poezji „Szukamy talentów wsi” [Warszawa, brw]; Odejdę a po mnie pieśń zostanie. Wydawnictwo pokonkursowe XXXV edycji Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Jana Pocka, Lublin 2006; I brył swych grzmotem zapłacze ziemia.
Wydawnictwo ponkursowe XXXVII edycji Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Jana Pocka, Lublin 2008; Piszę wiersze matczyną mową sękatą bólem. Wydawnictwo pokonkursowe XXXIX edycji Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Jana Pocka, Lublin 2010; Chodzę o świcie po srebrnych polach. Wydawnictwo pokonkursowe XLVIII edycji Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Jana Pocka, Lublin 2019; w almanachach: Przedpole (Poznań 1986), Nie w moim imieniu (Poznań 1991) oraz w pracy zbiorowej Jan Pocek -poeta, „co śpiewali orał” (Lublin 2011).
Ukazały się zbiory indywidualne autora: Słowa słońcem wezbrane, wybór, oprać, i posłowie D. Niewiadomski (Lublin 1988); Orząc w słowach, wybór, oprać, i wstęp D. Niewiadomski (Lublin 1994); Powiedzcie mi dzieci, wybór i oprać. D. Niewiadomski, ii. W. Chrzanowski (Lublin 1996); Białe kule dni, wybór, oprać, i posłowie D. Niewiadomski (Lublin 1999); Siew jest nadzieją, wybór, oprać, i posłowie D. Niewiadomski, ił. J. Chojnacka (Lublin 2005); Jeszcze obecny, redakcja i posłowie D. Niewiadomski, il. J. Chojnacka (Lublin 2009); Jeszcze wołają mnie pola, wybór, oprać, i posłowie D. Niewiadomski, il. J. Chojnacka (Lublin 2016) oraz Zastałem piękny świat. Dzienniki 1991-2000, wybór, oprać, i posłowie D. Niewiadomski, il. J. Chojnacka, Lublin 2018.
Poeta jest wielokrotnym laureatem prestiżowego Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Jana Pocka, w którym otrzymał I nagrodę (1980, 1999), II (1979, 1981, 1982, 1989, 1994, 1996, 1997, 2000, 2003, 2008, 2018), III (1985, 1990, 2004, 2010, 2011, 2013, 2019) i szereg wyróżnień (1983, 1986, 1988,1993, 1995, 1998, 2001, 2002, 2006, 2017).
Jego dziennik uzyskał II nagrodę w rozpisanym przez redakcję „Tygodnika Kulturalnego” w 1977 roku konkursie „Jeden miesiąc mojego życia” (fragmenty tekstu w „Tygodniku Kulturalnym” 1978, nr 10). Znaczące sukcesy osiągnął także w innych przedsięwzięciach, m.in. w konkursach „Zamojszczyzna” (Zamość 1980) i „Szukamy talentów wsi” (Wąglany k. Opoczna 1986, 1987), Konkursie Poetyckim im. Stanisława Buczyńskiego (Zamość 1989), Konkursie Literackim Salonu Artystycznego w Pobiedziskach (1998) oraz w Turnieju Jednego Wiersza, organizowanym przez STL w ramach Ogólnopolskich Spotkań Poetyckich (Lublin 1989). Otrzymał odznakę pn. „Przodownik Pracy”, odznaczenie „Zasłużony dla Województwa Poznańskiego” i „Medal 40-lecia PRL”. W 2000 roku uhonorowano go Nagrodą im. Oskara Kolberga „Za zasługi dla kultury ludowej”.
Z żoną Janiną, parającą się malarstwem, grafiką i haftem artystycznym, był bohaterem filmu TVP Poznań, zrealizowanego w ramach cyklu „Twórcy ludowi Wielkopolski” (2005).
Nowy tom poety „Jesień życia gubi liście” składa się z trzech wyodrębnionych chronologicznie części. Pierwsza pod nazwą Z domowego archiwum zawiera kilka wierszy niepublikowanych, pochodzących z najwcześniejszego okresu twórczości (1953-1954, 1960) oraz tekst z 2010 roku, pomijany dotąd ze względu na swój nadto prywatny charakter. W części drugiej możemy zapoznać się z reprezentatywnym wyborem liryków, powstałych w „dojrzałej” fazie rozwoju poezji Józefa Chojnackiego, tj. w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku oraz na początku obecnego. Były już drukowane w niskonakładowych edycjach i aktualnie są w zasadzie niedostępne. Tutaj podaję je niekiedy z nieznacznymi korektami. Z kolei w dziale Wiersze nowe zamieszczono utwory niedawno napisane (2014, 2017-2019), spośród których jedynie kilka ukazało się w publikacjach Stowarzyszenia Twórców Ludowych.
Układ ten, zgodnie z intencją autora, pozwala prześledzić ewolucję jego liryki, wychwycić zmiany w zakresie formy oraz ustalić podstawowe sfery zainteresowań tematycznych.
Juwenilia, choć proste w przekazie i nieco stereotypowe w ujęciach treści, są całkiem poprawne stylistycznie, na ogół rymowane, zrytmizowane i stroficzne. Zwracają uwagę bliskie poetyce pieśni ludowej paralelizmy obrazowe, porównujące zjawiska przyrody z doznaniami ludzkimi. Zaznacza się silna emocjonalizacja wypowiedzi, sprzyjająca oddawaniu nastrojów melancholijnych oraz stanów radości i smutku. Niekiedy jednostkowe uczucia, na przykład tęsknota za dzieciństwem, zyskują wymiar uniwersalnych rozważań nad przemijaniem. Partie refleksyjne pojawiają w obrębie tak charakterystycznych dla całej twórczości Józefa Chojnackiego przedstawień jesieni. Ponadto możemy już dostrzec wątki autotematyczne, w ramach których poeta zastanawia się m.in. nad inspiracjami swojego pisarstwa, widząc je zwłaszcza w zjawiskach otaczającej go natury.
Docenia też rolę wyobraźni w procesie twórczym. Obrazy pracy rolnej kształtuje z kolei w konwencji realizmu literackiego, a wizerunki pór roku podporządkowuje zilustrowaniu odwiecznego procesu obumierania i regeneracji życia biologicznego.
W wierszach z okresu „dojrzałego” Józef Chojnacki osiągnął wysoki stopień artyzmu. Zaczął posługiwać się wierszem wolnym, bezrymowym, opartym na przemienności wersów długich i krótkich, stanowiących spójne cząstki zdaniowe i intonacyjne zwane skupieniami. Do tego doszła oryginalna metaforyka, wzmacniająca plastyczność obrazowania i wizualizację wyobrażeń, polegająca na zestawianiu i przenoszeniu znaczeń pomiędzy postrzeganymi sensualistycznie realnymi składnikami pejzażu i środowiska wiejskiego. Wysoko także trzeba ocenić jakość językową ówczesnej liryki, precyzję w stosowaniu środków stylistycznych, oszczędne dozowanie słów i logiczne, spójne kształtowanie wywodu, co prowadzi do „wewnętrznego” ładu wierszy, jedności treści i formy w ramach nadrzędnej architektoniki.
Tematyka powstających w tym czasie utworów została rozwinięta i wzbogacona, wykrystalizowały się główne wątki i motywy. W tekstach autotematycznych uderza niebywałe wręcz zauroczenie poezją, upatrywanie w niej istotnej treści własnej egzystencji. Ważną rolę w poszukiwaniu źródeł natchnienia pełni nadal natura, posiadająca według poety niewyczerpane zasoby w tym zakresie. Nie ujmując nic wyobraźni, akt twórczy pisarz postrzega już natomiast w większej mierze jako rezultat połączenia erupcji emocjonalnej i wysiłku intelektualnego. W przenikniętych prywatnością lirykach autobiograficznych przedstawia koleje swego życia i podejmuje pierwsze próby podsumowań dokonań osobistych. W lirykach rodzinnych najwięcej miejsca poświęcarodzicom i żonie, darzy te postaci szacunkiem, okazuje wdzięczność i widzi w nich ostoję bytu.
W wielu wierszach zaznacza się nieograniczona wprost akceptacja uczuciowa krainy swego zamieszkania. Poeta utożsamia się z ojczystym terytorium, a nawet przyjmuje postawę kultową wobec macierzystej przestrzeni, której wartość wynika dla niego przede wszystkim z powodu jej urody i fundowania podstaw godnej egzystencji. W tym kontekście przywołuje też ugruntowaną kulturowo opozycję wieś-miasto, przypisując dobro uwielbianej od dzieciństwa wsi.
W portretach natury rysuje się ogromna wrażliwość na jej stany, partnerskie traktowanie i jedność z człowiekiem. Dominuje postrzeganie przyrody poprzez jej piękno, a znacznie mniej jest pragmatyzmu gospodarskiego. Spośród pór roku autor wyróżnia szczególnie wiosnę i jesień. Eksponuje zwłaszcza wiosenny witalizm, optymizm i radość istnienia, gdy rozkwitająca po zimie przyroda poraża bujnością biologiczną. Sugestywne obrazy ulubionej pory poety – jesieni występują często w obrębie paralelnego porównywania stanów natury i biegu ludzkiego życia, wywołując refleksje nad czasem i ilustrując procesy przemijania.
W wierszach ówczesnych uzewnętrznia się także stanowisko proekologiczne twórcy, zauważalne chociażby w gorzkim przeciwstawieniu nieskrępowanej jeszcze więzami cywilizacyjnymi przyrody wiejskiej – skażonej przyrodzie miejskiej.
Zaciekawia poza tym niespotykane zafascynowanie wiatrem, stanowiącym fizyczne upostaciowanie jednego z czterech elementarnych żywiołów świata – powietrza. Poeta odczuwa bliskość uczuciową z tym zjawiskiem, podziwia siłę i wszechobecność wiatru, utożsamia go z muzyką natury i czyni symbolem wolności.
Religijność ujawnia się na ogół dyskretnie i pośrednio. Na jej obecność wskazuje upatrywanie przejawów Boskości w naturze i uświęcanie wiejskiego mikrokosmosu przy pomocy leksyki liturgicznej.
W wierszach pochodzących z ostatnich lat treści autobiograficzne i autotematyczne uległy poszerzeniu i pogłębieniu. Poeta przypomina najważniejsze wydarzenia z dzieciństwa, zwłaszcza przeprowadzkę rodziny do nowej miejscowości i wybuch wojny w 1939 roku. Powiadamia o młodzieńczym korzystaniu z uroków natury, ale również o bolesnym doświadczaniu nierówności społecznych i poczuciu niższości z tego powodu. Opowiada się za poznaniem opartym na rozumie, aprobuje racjonalizm. Na osnowie własnego życia snuje uniwersalne refleksje nad wolnością i zniewoleniem. Zastanawia się nad trafnością dokonywanych wyborów. Dowiadujemy się, że ważna jest dla niego stałość poglądów, systematycznie wzbogacana wiedza i nonkonformizm, dzięki czemu zdołał się odciąć od narzucanych mu „obcych” ideologii. Godności nie zatracił dla doraźnych korzyści ani nie wypaczył charakteru.
Jak poprzednio nie brak motywów jesieni, połączonych z rozpatrywaniem kwestii indywidualnego istnienia. Na kanwie tej pory roku autor oddaje swoje uczucia i nastroje. Wypowiada się na temat przemijania, pisze o osobistym podleganiu temu procesowi i opanowującej go starości. Wyraża żal wskutek uświadamianego sobie kresu życia i wskazuje rodzinną ziemię jako najwłaściwsze miejsce wiecznego spoczynku. Pragnie przy tym – jak wielu pisarzy ludowych -przeniesienia w zaświaty doczesnej przestrzeni wiejskiej, szczególnie niepowtarzalnej, szczodrej, zachwycającej urodą natury.
Myśl przewodnia utworów autotematycznych sprowadza się do przekonania, że poezja jest darem Bożym, a więc siłą o duchowym, nadzmysłowym rodowodzie. Jaka taka determinuje egzystencję swoich wybrańców – poetów i stanowi świadectwo ich pobytu na ziemi. Ma na domiar szeroki zakres oddziaływania, rozpościerający się od pouczania do intymnych wynurzeń. Powinna m.in. udzielać wskazań moralnych, ułatwiać rozróżnianie dobra i zła, zawierać rozważania dotyczące kondycji świata i człowieka, upowszechniać wartości uniwersalne, odsłaniać prywatność poety i jego doznania psychiczne.
Sam akt twórczy postrzega autor w jeszcze większym stopniu w kategoriach intelektualnych zmagań myślowo-stylistycznych. W związku z tym podejmuje refleksję nad słowem, zastanawia się nad jego mocą kreacyjną, pojemnością znaczeniową oraz zdolnością artykułowania oczekiwanych treści i pożądanych sensów. Uważa też, iż słowo musi promieniować szczerością i być nośnikiem prawdy. Należy natomiast unikać słów sprawiających ból, raniących lub wypaczających intencje „mówiącego”.
Zainteresowanie budzą wrażenia wyniesione z lektury studiów estetycznych Władysława Tatarkiewicza i liryki Józefa Czechowicza. U Tatarkiewicza zaintrygowała przede wszystkim pisarza kwestia relacji pomiędzy poezją a sztuką. W przypadku Czechowicza docenił sięganie do ludowej estetyki, lecz sformułował pewne zastrzeżenia wobec nadmiernej eliptyczności i pesymistycznego wydźwięku tekstów. O szacunku dla talentu Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego powiadamia z kolei aluzyjne wykorzystanie znanego fragmentu z jego Pieśni w wierszu Wiosenny liść.
Wątkom autotematycznym sekundują zwierzenia związane z wiekiem poety. Józef Chojnacki sądzi, że proces starzenia wpływa ujemnie na jakość jego dokonań, stąd pojawiający się ciągle niepokój o stan własnej mocy twórczej. Spostrzeżenie o niewygasłej wciąż energii literackiej współbrzmi ze stwierdzeniem jej powolnego zamierania w porze jesieni życia. Zmagania z oporną materią słowa i ograniczającym człowieka czasem stają się w ocenie autora coraz uciążliwsze, co utrudnia spełnianie celów artystycznych. Pojawiające się okresy inercji są odbierane jako nadzwyczaj dotkliwe, katusze milczenia stają się nie do zniesienia i można je ukoić jedynie powrotem do upragnionego tworzenia.
W sugestywnych portretach natury nadal dominują przedstawienia jesieni, wzbudzającej jak poprzednio refleksje nad przemijaniem i obumieraniem, skłaniającej do melancholii, ale też w kolistym toku istnienia pielęgnującej w oziminach zalążki nowego życia – ziarno na przyszłoroczny chleb. Wiosnę zwyczajowo postrzega poeta w perspektywie odrodzenia przyrody i eksplozji radości. A lato w jego wizji to głównie obrazy płodności, czas dojrzewania zbóż, zbioru plonów i budowania biologicznych podstaw egzystencji.
Wyróżniającym komponentem natury okazują się poza tym drzewa, zniewalające niepowtarzalnym urokiem, przyjazne i nader pożyteczne. Wiernym towarzyszem życia jest również niezmiennie wiatr, antropomorfizowany i ukazywany jako jeden z głównych „bohaterów” wiejskiego świata. Wiatr przede wszystkim gra i śpiewa, co pisarzowi wrażliwemu na melodie przyrody sprawia ogromną radość.
Treści proekologiczne wobec „dojrzałego” etapu twórczości lirycznej zostały wyraźnie spotęgowane, co wynika m.in. z wyczulenia poety na wszelkie zagrożenia cywilizacyjne oraz z obawy, wywołanej zaburzeniem równowagi pomiędzy człowiekiem a jego otoczeniem. Troska o naturę przeradza się nawet w żarliwy protest literacki przeciwko niszczeniu skomponowanego przez nią autonomicznie środowiska biologicznego.
W tym kontekście pojawia się negatywny wizerunek człowieka – wroga natury, który głosząc prymat użyteczności w działaniach, pustoszy świat roślin i zwierząt. Sprawia, że zastany biosystem stopniowo ginie, pozostając jedynie w pamięci. Dlatego autor wskazuje na konieczność pogodzenia metod nowoczesnego rolnictwa z wymogami utrzymania przyrodniczych zasobów w postaci nieskażonej. Przypomina postawione człowiekowi przez Stwórcę zadanie opiekowania się daną mu we władanie ziemią. Mówi o potrzebie braterstwa wszystkich żywych organizmów.
Z perspektywy wieku sędziwego Józef Chojnacki nadal utożsamia się z krainą swojej egzystencji, lecz tym razem jeszcze bardziej skupia się na jej pięknie. Rodowód owego piękna jest jego zdaniem nadprzyrodzony, stworzył je bowiem i udostępnił zmysłom człowieka sam Bóg, co chociażby tylko z tego aspektu nadaje wyjątkową wartość macierzystej ziemi. Z kolei przekonanie, że życie limitowane jest bezwzględnie przez czas, skłania poetę do wzmożonego snucia wspomnień. Tym bardziej, że stanowią one według niego jakość samą w sobie, zwłaszcza gdy sięga się do wydarzeń z dzieciństwa i młodości bądź przywołuje obrazy wsi rodzinnej .
W ukształtowaniu utworów „nowych” dostrzegamy zamysł powrotu do porządku numerycznego – sylabicznego, ale spotyka się również struktury właściwe wierszowi wolnemu. Występują rymy żeńskie i celne pointy, sumujące wyrażane myśli, uwydatniające przesłanie i będące znakiem artyzmu.
Donat Niewiadomski
