Jesień życia gubi liście

W jesień schodzimy

Wiosko moja
niebu bliska wierzchołkami drzew
Chłeptałem twoją dobroć
przez czas dojrzewania
przez czas beztroski i zadumy
Chłeptałem poniżenie
kiedym obrał drogę powoju
pełznącego przez ścieżkę
Wiosko moja
słoneczny przeszły czasie
w jesień schodzimy
ja
nitkami babiego lata
we włosach
ty
ciszą w parku
zapachem kopru w ogrodach
Czas się wypełnia
porami roku
porami życia

Słowa słońcem wezbrane, Lublin 1988, s. 122.