Przeprowadzka. Kwiecień 1939
Ładowano na fornalski wóz meble
i co tam jeszcze do załadunku było.
Niebawem znalazłem się na wozie
w pozycji, o jakiej mi się nie śniło.
Kiedy jechaliśmy nierówną drogą,
z niepokojem czekałem, kiedy udręka minie
Pola odpływały z lewa i prawa
razem z wioską, która w dali ginie.
Mijamy jakąś wieś, gapią się dzieci.
Wieś odpływa i ginie tak samo.
Byłem tym wszystkim przerażony
i bezwiednie szeptałem: – Mamo, mamo.
Droga przepływała pod wozem.
Czasem sztabowe koła biły o bruk.
Do dziś nie wiem, jak to się stało,
że ukołysał mnie ten stuk.
Obudziłem się w nowym świecie.
Szumiała brzoza w ogródku.
Ługowiny były tak urocze,
że nie tęskniłem już za Śródką.
Listopad 2019 roku