Wieczorem
Usiądź wietrze ze mną
tutaj na skibie
za opłotkami
nie biegaj daremnie po polu
nie mocuj się z drzewami
Jutro pobiegasz sobie
wróży to niebo
zachód oblany purpurą
Dziś niech wioskowe dymy
spokojnie pną się ku chmurom
Popatrzmy stąd na wioskę
może poznamy jej duszę
O wietrze swawolny
pędzisz gdzieś
a ja stąd się nie ruszę
Muszę nasycić się do końca
widokiem wioski
rżeniem koni na drogach
Wyrzeźbić to wszystko w sercu
Utrwalić w słowach
Pokochać na zawsze
A potem
każdą rozłąkę zrosić łzami
Ale… czas już spocząć wiosko
Rozwiesza wieczór
mrok nad nami
Słowa słońcem wezbrane, Lublin 1988, s.27