Wiatr
Wypadło mi iść ścieżką przez pole.
Obok szumiała tarnina kwitnąca.
Byłem zupełnie samotny,
nie spotkałem nawet zająca.
Tylko wiatr nad polem hulał
i targał mnie za poły.
Nie wiem, co z nim się działo,
dlaczego był taki wesoły?
Dobierał się do mojej czapki.
Zachowywał się wręcz nieznośnie.
Gdybym miał siedemdziesiąt lat mniej,
pokazałbym mu, gdzie pieprz rośnie.
Stanąłbym z nim do biegu,
na przełaj przez młode łany.
Niechby choć raz w swoim życiu
poznał gorycz przegranej.
Maj 2019 roku