Refleksyjnie
Korzenie w poetyckie zagony
zapuściłem tak głęboko,
że nie ma odwrotu.
Pożywne soki płyną ze wszystkich stron
i rodzą się wiersze,
które niby ptasie gniazda
wieszam na gałęziach drzew
przy drodze swego życia,
by kołysały je podmuchy
gestami przejętymi od matek,
kołyszących swoje dzieci.
Ale też po to,
by nasyciły się słonecznym blaskiem
i muzyką wiatru.