Wierzba
Samotna wierzba rośnie przy drodze,
na koleinach pisze gałązkami.
Wichry się nad nią znęcają srodze
i płacze wtedy gorzkimi łzami.
O, jakby chciała iść w świat daleki
piaszczystą drogą, szukać zieleni.
Wyciągnąć nogi z ziemi – kolebki,
w las powędrować i los odmienić.
Ale nie może biedna sierota,
choćby wichura włosy z niej zdarła.
Opanowała ją niemoc wielka,
od chłodu serce prawie zamarło.
I tak przez całą zimę konała,
pokornie znosząc siarczyste mrozy.
Już wiosna śniegi z pól pozganiała,
codziennie jednak czuła się gorzej.
I nagle z rana jej ból ukojony,
zjawił się ptaszek – stary znajomy.
Usiadł pomiędzy jej gałązkami,
spojrzał na wierzbę miło.
Zaśpiewał takim radosnym głosem,
że serce raźniej w niej bić poczęło.
1 marca 1960 roku