Pamiętam
Pamiętam cię jesieni
ciągle żywą pamięcią dziecka
bo przychodząc wiodłaś chłód
a ja chodziłem boso
do pierwszych szronów
Długie wieczory wypełniałaś ciszą
którą raz po raz darły
porykujące krowy
i park odzywał się
tajemniczymi szelestami
Łzy z oczu wyciskał dym
pieczonych na fajerkach
placków ziemniaczanych
a płomyk jak kwiat dmuchawca
niespokojnie drgał w naftowej lampie
Tuż za oknem osypywał się
blaskiem rażony mrok
Jesień 2004 roku
Siew jest nadzieją, Lublin 2005, s. 9.