Przyjaciele
Antoniemu, Zenonowi, Stanisławowi Jankowi K. i Jankowi W.
Jakże odległe to czasy,
skraj mojej pamięci.
Idziemy jeszcze razem
urokiem życia przejęci.
Na pewno pamiętasz Antoni,
kiedyśmy w złości
wierszykiem jak kamieniem
rzucali w Ciebie bez litości:
Antek Pantek i coś jeszcze…
Wystarczy, bo w słowach jest siła,
która by może niechcący
naszą przyjaźń zmąciła.
Ciebie Zenon Płaczkiem przezywano.
Prawda, często miałeś mokre powieki.
Nie docierało do nas Twe nieszczęście
brak matczynej opieki.
I jeszcze Janek Kominkiem zwany.
Opuściłeś nas pół wieku temu.
Zawieruszyłeś się gdzieś w Polsce.
Nie pożegnałeś się, nie wiem czemu.
I drugi Janek i Stachu.
Przezwisko się ich nie imało.
I jeszcze ja – Józka Kluska.
Jak Was, mnie też bolało.
Były przezwiska i bójki,
było dziecięcych dąsów wiele,
ale w potrzebie na przekór wszystkiemu
przyjaciele.
6 lipca 2010 roku