Jesień życia gubi liście

Jesienne zadumanie

Wróciła jesień, pługi na pola
i znój powrócił rodzący poty.
W alejach parku płoną kasztany,
a chmury niosą chłody i słoty.

Zwisają ręce zmęczone trudem,
noce już straszą liści szelestem.
Lato w dal leci na skrzydłach ptaków
i dnie się rodzą z mgłami i deszczem.

Krzątają się ludzie na zagonach,
słychać odległe głosy.
Sieją ziarno, by w przyszłym roku
znów w polu śpiewały kłosy.

Jak kropla wody, co w okno stuknie,
ślad zostawi, dowód istnienia,
tak człowiek pracą, tworzeniem jutra,
imię rozsławi na pokolenia.

1960