Koza
Idzie koza przez podwórko,
coś błysnęło, zerka,
a tu w gęstej trawie leży
kawałek lusterka.
Zawróciła, patrzy pilnie
i wzburzona rzecze:
-Swoją twarz w lusterku widzę,
czy mieszkańca piekieł?
Kolczyki, długa broda,
na łbie wielkie rogi,
opadają ręce-mówi,
zamiast opadają nogi.
A te nogi, te kopyta,
to problem nienowy,
w którym sklepie kupi buty-
w żadnym, nie ma mowy!