Jeszcze obecny

Sen

To był dziwny sen
Ślad Ikara wywiódł mnie
w słoneczną przestrzeń
nad okolicę
piękną jak dzieciństwo
Święta Zofia rozwijała kłosy
Wiatr pędził na złamanie karku
łany podrywały się do lotu
Źdźbła trącały się w bok
a staw marszczył się i zżymał
Spojrzałem za siebie
Pióra znaczyły drogę lotu
Zanim pomyślałem o tragedii Ikara
runąłem jak kamień
Tuż przed ziemią ocknąłem się

Udzielił mi się
stoicki spokój łóżka