Poranek w parku
Nagły podmuch obudził
śpiące dotąd drzewa
Trawy dźwigają tyle rosy
jakby przed chwilą spadła ulewa
Niby dryfująca na krze
puszysta czapa śniegu
biały obłok płynący przez staw
dobił do brzegu
Rozsypało się słońce
w niespokojnej toni
Chmurę która opuściła brzeg
druga chmura goni
Wiem że poranka takiego jak dziś
drugi raz nie zobaczę
bo piękno przyrody co dzień
jawi się inaczej