Wiersze mojej jesieni

Ziemio moja rodzinna!

Ziemio moja rodzinna!
Tu – w ogromnym Wszechświecie –
jest moja ostoja.
Czy ktoś oddał ci swoje serce
i w wierszu powiedział: – Jesteś moja!

Chodziłem latem wśród zbóż.
Każdą roślinę do końca poznałem.
Chodziłem dróżkami polnymi,
które po chłopsku jak zagon pokochałem.

A dojrzewało wtedy ziele dziurawca
i jarzębina niedojrzałe owoce pieściła.
Zrywałem koszyczki kwiatowe rumianku,
których uroda często mi się śniła.

Kiedy zimą choroba mi doskwierała,
a chciałem być zdrów jak w środku lata,
sięgałem po lekarstwo drzemiące w dziurawcu,
w lipie i rumiankowych kwiatach.

Listopad 2020 roku