Wiersze mojej jesieni

Mówiła Mama

Nie wchodź do zboża – mówiła Mama,
kiedym rodzeństwu nosił śniadanie.
Pole jest wielkie, żyto wysokie,
kto cię znajdzie, kto usłyszy twoje wołanie?

Łan był dla mnie tajemniczy,
rozległe poła były zagrożeniem.
Patrzyłem na falujące zboża,
gdy zmierzałem dróżką z serca drżeniem.

A tak bardzo chciałem wejść w żyto,
żeby mnie kłosy muskały po twarzy.
I nieraz z trwogą wchodziłem.
Zdarzyło się to parę razy.

Wtedy jeszcze nikt mnie nie uprzedził
i nie rozbudziły się we mnie lęki.
Za to, że mnie ostrzegłaś Mamo,
z krańca życia przesyłam Ci dzięki.

Marzec 2021 roku