Wiersze mojej jesieni

Pragnienie

Cisza przyszła ze zmierzchem.
Rodziły się na niebie gwiazdy.
W płytkim strumieniu za parkiem
mógł gwiazdę złowić każdy.

Potem gwiazdy kąpały się w stawie.
Nurkowały, aż woda pluskała.
Chodziłem brzegiem, patrzyłem i gwiazdom
chciałem dorównać bez mała.

Chciałem, ale to za mało. Chciałem – to moje
pragnienie. Czy rzeczywistością się stało?
Patrzyłem na gwiazdy zauroczony.
A one co? Ano nic. I to mnie bolało.

Czerwiec 2021 roku