* * *
Tej polnej drogi nie zapomnę.
Prowadziła mnie w odległe strony.
Pamiętam ją, bo zawsze zachodni wiatr
pędził nią jak koń szalony.
Chodziłem tą drogą do krańca pól,
kiedy Polska była w niewoli.
Rzadko myślę o tym czasie,
bo wspomnienie jak rana boli.
Ciąłem trawę z obrzeża dróżki,
a wiatr mi grał w tarninie.
To była dziwna, melancholijna muzyka.
Nie wiedziałem, że we mnie nie zginie.
Długo zbierałem słowa do wiersza.
Słowa, które realiów by nie zgubiły
i takie, żeby poniosły moje wspomnienia
i czytających szczerością ujęły.
2020 rok