Jesieni w sobie noszę
Był poranek – Wielka Sobota,
słońce spoglądało z góry.
Niebo było czyste, jeśli nie widzieć
płynącej od zachodu chmury.
Gdy przechodziłem obok przykościelnego stawu,
z gąszczu bezlistnych drzew
rozległo się wołanie: – Ćwir! Ćwir!
Pomyślałem: „Ptak śpiewa, czy to wiosny zew?”
Dzisiaj poświąteczna środa,
sypie drobny śnieg, pogoda byle jaka.
Gdy przechodziłem obok stawu,
dopadło mnie zwątpienie.
Może to wiosna ćwierkała, gdyż nie było ptaka?
Na koniec powiem, że mam wyrzuty sumienia,
gdy wiosenne tematy wierszem głoszę.
Bo co na to powie jesień,
którą od dawna w sobie noszę?
Kwiecień 2021 roku