Wiersze mojej jesieni

Wśród parkowych drzew

I oto znów stoję wśród parkowych drzew.
Obsypuje się wieczór szarym mrokiem.
W głębi nieba gaśnie ognisty zachód.
Cisza do wioski skrada się kocim krokiem.

Gwiazdy ciekawie patrzą na ziemię,
odpowiada im blaskiem staw.
Plusnęła woda czymś spłoszona,
zioła zamknęły oczy wśród traw.

Kończy się dzień, gęstnieje mrok,
wieczorną modlitwę szepczą liście drzew.
Wiosna niebawem nas opuści
i zabierze cudny słowiczy śpiew.

Czerwiec 2021 roku