Orząc w słowach

Nie wierzę

Danucie

Rozbiegły się wierzby po polach
pochyliły się nad stmmieniem
Idę od jednej do drugiej
spojrzeniem
Wiatr z łozami się kłóci
i kołysze vv kłosach
odrobiny chleba
marszczy wodę w śródpolnym stawie
zabarwioną błękitem nieba
Skowronek zawisł’ na pieśni
może gniazdo uwił w chmurze
Nie wierzę
Oj! nie wierzę
że ten świat
stworzony został
tylko dla człowieka