Orząc w słowach

Kalina

Swierk rzuca szyszkami
żołędziem sypie dąb
na polach się położył
milczący mokry ziąb

Przede mną na drożynę
upadł pożółkły liść
Tu gdzie rośnie kalina
tutaj musiałem przyjść

To nic że wiatr w oczy
że melancholia płynie od pól
Z jesienią na kalinie
zawieszamy korali sznur