Orząc w słowach

Listopad

Gdzieś uleciała
letnich dni uroda
Dziś niebo nade mną
jak zmącona woda
Zapłakany krajobraz
okrywa się mgłami
Jak trudno
te szare jesienne dni
objąć słowami
Trudno objąć ten nadmiar smutku
kiedy jesień
deszczem obsiewa rolę
a łąka złota jaskrami
przeciąga się i ziewa w stodole