Wstęp
Daj mi Panie
wiele słonecznych dni
i poezję dojrzałą
jak sierpniowe łany
Gościniec daj mi
prosty i długi
od początku do końca
Łaską Twą usłany (…)
Taką prośbę wyraża w liryku „Modlitwa” Józef Chojnacki — bezsprzecznie jeden z najwybitniejszych obecnie poetów wywodzących się ze środowiska chłopskiego. Prośba o „poezję dojrzałą” poświadcza pragnienie osiągnięcia jeszcze większej sprawności warsztatowej, dążenie do ciągłego wzbogacania przekazywanych w wierszach treści.
Chojnackiemu obce jest więc samouspokojenie artystyczne i myślowe, zmaga się nieustannie z materią słowa, a efekty takiego traktowania literatury są coraz ciekawsze.
Józef Chojnacki urodził się 22 grudnia 1935 roku w Śródce pow. średzki, woj. poznańskie. Uzyskał niepełne wykształcenie średnie techniczne. Mieszka obecnie w miejscowości Gułtowy, w woj.poznańskim. Pracuje jako mechanik maszyn rolnych w tamtejszych warsztatach remontowych.
Pochodzi z niezamożnej rodziny chłopskiej, z okolic Kalisza. Ojciec jego zatrudniał się u bogatych gospodarzy i we dworach, mieszkali w Sródce i Ługowinach (por. refleksje z tym związane w wierszach „W południe”). W latach II wojny światowej ojca uwięziono, zmarł w roku 1944. Rodzinę utrzymywała matka, której pomagały najstarsze dzieci.
Józef od najwcześniejszych lat też musiał poznać trud pracy fizycznej.
Duży wpływ na osobowość Chojnackiego wywarł nauczyciel w Pławcach — Leonard Turkokwski; porównaj wiersz „x x x (To przychodzi po
północy)”. Był on zresztą nie tylko nauczycielem, ale i literatem, i m.n. pod jego wpływem Józef zaczął już pisać w szesnastym roku życia. Zadebiutował jednak dopiero w roku 1975 na łamach „Zielonego Sztandaru” wierszem „Śpiew mój”.
Od 1978 roku Chojnacki jest członkiem Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Publikował m.in. w „Biuletynie Informacyjnym STL”, „Chłopskiej Drodze”, „Nowej Wsi”, „Plonie”, „Rolniku”, „Sztandarze Ludu”, „Twórczości Ludowej”, „Tygodniku Kulturalnym”, „Wieściach”, „Zielonym Sztandarze”.
Drukował w antologiach: „Gruszo polna graj na wietrze” (Lublin — Kraków 1980), „Ojczyzna” (Lublin 1987), „Okruchy chleba” (Wrocław 1992), ,”Przedpole” (Poznań 1986), „Wąglany po żniwach w poezji” (Wąglany 1990), „Wieś tworząca” (t. VII Lublin 1983, to VIII Lublin 1990), „Wołanie z ziemi” (Lublin 1991).
Ukazał się jego indywidualny tomik: „Słowa słońcem wezbrane”, wybór, opracowanie i posłowie D. Niewiadomski, Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1988, ss. 147 (Biblioteka Stowarzyszenia Ludowych, t. XXVII).
Potwierdzeniem wartości pisarstwa Chojnackiego są nagrody i wyróżnienia uzyskiwane w konkursach literackich. W najbardziej prestiżowym z nich Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Jana Pocka otrzymał Chojnacki I nagrodę (1980), II – (1979, 1981, 1982, 1989), III – (1985, 1990) i wyróżnienia (1986* 1988, 1993).
W Turnieju Jednego Wiersza, organizowanym przez STL w ramach Ogólnopolskich Spotkań Poetyckich uhonorowano go II nagrodą (1989). W rozpisanym w 1977 roku konkursie „Jeden miesiąc mojego życia” jego dziennik uzyskał II nagrodę (fragmenty opublikowano w „Tygodniku Kulturalnym” 1978, nr 10). W konkursie „Zamojszczyzna” otrzymał nagrodę specjalną (1980).
Zdobył wyróżnienia (1986, 1987) w konkursie „Szukamy talentów wsi” organizowanym przez koło Związku Młodzieży Wiejskiej w Wąglanach koło Opoczna.
Chojnacki uprawia głównie lirykę i sporadycznie prozę. Ostatnio pisze też wierszowane „bajeczki” dla dzieci. W jego liryce wyróżniają się szczególnie utwory opisowe i osobiste, w tym wspomnieniowe, rodzinne, autotematyczne (tj. mówiące o sposobach tworzenia i istocie poezji) oraz egzystencjalne (o swoim miejscu w życiu, przeznaczeniu, uwarunkowaniach istnienia).
Zarówno w utworach opisowych jak i osobistych uwydatniają się niezwykle wyraźnie obrazy natury. Na osnowie natury, pojmowanej jako całe otoczenie człowieka, zbudował Chojnacki większość wierszy.
Naturę widzimy w roli głównego przedmiotu lirycznych przedstawień („Wiosna”, „Poranek”, „I hen daleko…”) albo jest ona początkowym składnikiem dwustopniowej budowy wierszy. Wówczas motywy krajobrazowe stanowią z reguły wprowadzenie do treści refleksyjnych, psychologicznych, kulturowych. Na podstawie wyglądu i stanów przyrody prezentowane są uczucia i myśli człowieka, związane najczęściej z kondycją psychofizyczną, bytem, czasem, przemijaniem, procesem twórczym (np. „Nie wierzę”, „We wsi”, „W polu”, Odchodzi lato”î „Przemija sierpień”).
Ogólny wydźwięk wierszy opisowych i tych jest bardziej pesymistyczny niż optymistyczny. Z natury i ludzkiego życia autor wydobywa przede wszystkim treści odnoszące się do kruchości bytu, do skończoności świąta doczesnego. Radość jest o wiele rzadsza, przeważnie stonowana, w swoisty sposób wyciszona. Jedynie na zasadzie wyjątku można wymienić utwory przemawiające pełnią bezpośrednio wyrażonego zachwytu i dziękczynienia.
Na przykład wieloczęściowy liryk hymniczny „Ziemio radosnych wspomnień”, mówiący o „małej ojczyźnie” poety Wielkopolsce. Nowością w stosunku do wcześniejszej twórczości Chojnackiego są tzw. wiersze „muzyczne” i religijne. Wiersze „muzyczne” przynoszą refleksje dotyczące pieśni i muzyki ludowej, można je więc traktować jako odmianę utworów autotematycznych („A może”, ” I radośnie dzwoń”, „Ja orzę w słowach”) .
Znamienna okazuje się tutaj próba wytworzenia więzi pomiędzy słowem pisanym, dźwiękiem, słowem śpiewanym i wspólną im wszystkim „glebą” kulturową.
W pierwszym tomiku Chojnackiego („Słowa słońcem wezbrane”) motywy religijne wyglądały nader skromnie, niknęły wewnątrz innych treści poznawczych. Sfera sacrum pozostawała jeszcze w utajeniu, w obszarach autorskich przemyśleń.
Teraz religijność staje się główną materią wielu utworów, Zdarza się, że wątki autotematyczne otrzymują obudowę religijną, rzutowane są w sakralny czas bożonarodzeniowy („Przyjdź w tę noc”). Częściej wszakże wiersze religijne mają zakrój polemiczny. Poeta spiera się z Bogiem, poddaje w wątpliwość pewne postawy życiowe („Dlaczego?” „Bliższe mi”). Ale prosi także o wskazanie drogi do prawdy, o obronę przed rozterkami, o dar twórczy („Gdyby tak nuty można siać”).
Moc i piękno Boga dostrzega w stworzonym przez niego świecie („O poranku). „Buntowniczość” prowadzi zatem do akceptacji. Tym cenniejszej, że przecież świadomie osiąganej, nie przyjmowanej bezkrytycznie.
Forma artystyczna obu tomików pozostaje podobna. Uderza konkretna, logicznie zbudowana, zmysłowa metaforyka, animizacja, oszczędność słowa starannie dobieranego do obrazów i znaczeń. Zachowuje także autor wiersz wolny, bezrymowy. Wszystko to wynosi jednocześnie na wyższy stopień artyzmu, stawia przed sobą coraz większe wymagania w tworzeniu poetyckiego świata, w dążeniu do „poezji dojrzałej”…
Donat Niewiadomski