Orząc w słowach

I hen daleko…

Wysokie staje się niebo
nad wioską
Poranek
pacierz odmawia w trzcinach
Staw pomarszczony
Stłukło się okno w głąb ziemi
na łące w Ługowinach

Chwieją się żagle dymów
płyną domy
Poranek gwiazdy postrącał
i hen daleko
ponad borem
wychyla się monstrancja słońca