Znów o poranku
Oto brzeg jesieni
Musimy udźwignąć smutek
który ona niesie
Znów o poranku
kropelki mgły w pajęczynie
Znów pługi błyskiem
pozdrawiają z pól
Gdzieś we mgle
skrzypią wozy
jakby żaliła się
przestrzeń pogardzona
i ptaki daremnie
wypatrują pogubionych horyzontów