Czytając Neumerta
Nie potrafię
oprzeć się poezji Stanisława.
Jest taka inna.
Lubię chodzić jej ścieżkami,
odkrywać i przeżywać.
Myślę, że to nic wstydliwego,
iż potknę się czasem o fragment,
który wymyka się poznaniu.
A kiedy rozwiążę myślową zawiłość,
staję przed lustrem,
zachwycam się sobą,
bo duma mnie rozpiera.
I co? I nic.
U mnie narcyzm
to stan ulotny.