Przed żniwami
Już zboża mówią szelestem
W pochylonych źdźbłach
pokora zaklęta
Błękitem oczy raduje
cykoria — podróżnik
Na skraju drogi niby mała
kapliczka święta
Mkną wiatry po polu
pobladłe maki się chwieją
Dojrzewają ciężkie kłosy
chłopską nadzieją
Nowe piękno i zapach chleba
rodzą ojczyste strony