Jeszcze wołają mnie pola

Idzie lipiec

Lasy coraz mniej śpiewne
Zyta bieleją jak włosy
Idzie lipiec polnymi ścieżkami
i ostrzy kosy

Gonię spojrzeniem wiatr
Widzę go jak biegnie szumnie
Niepokoi słoneczne łany
a jeszcze przed chwilą był u mnie

Szeptał mi coś do ucha
i wpół mnie obejmował
Zanim pożegnał się i odleciał
wiersz mi podarował