Jeszcze wołają mnie pola

Kosa

Nie tylko do żniw,
ale i do boju,
kosa od prapoczątków
dawczynią śmierci i znoju.

Ojciec wieszał ją z troską
pod dachem na ścianie.
Była narzędziem szczególnym,
więc zasłużyła na pamięć.

Gdy burza ciskała pioruny,
a dal przesłoniła ulewa,
ojciec zdejmował kosę
i wieszał na konarze drzewa.

Podobno gromy biją w kosę.
Niech biją,
wisi na drzewie koło płotu.
Nagle coś furknęło!
Nie, nie piorun,
to wiersz się poderwał do lotu.