Siew jest nadzieją

Nasze jesienie

Zbiegły się rodzinna ziemio
nasze jesienie
Znów w ordynku idą dni
w ubogim blasku
w koszykach niosą owoce
i ckliwe słowa
Chłodne poranki
na pajęczynach suszą rosę
a dziki chmiel
wspiął się na gruszę po ulęgałki
Wiatr wieczny tułacz
pogania stado chmur
liście próbują skrzydeł

Nicią babiego lata
zjesienniałe myśli
wiążę w snop