Rozmowy z Em

12.4.1986

Od trzech dni leży 20 centymetrowa warstwa śniegu. Rano temperatura spadła do -7 stopni. Pogoda wstrzymała prace polowe i tak opóźnione parę tygodni. Dzisiaj mamy wolną sobotę. Mam czas na zajęcie się swymi sprawami.
1 kwietnia dzwonił do mnie dyrektor GOK z K. Poinformował mnie, że 24 kwietnia odbędzie się impreza pisarzy środowiska poznańskiego. W związku z tym GOK organizuje występ zespołów śpiewaczych z I. i S. Chciałby, abym ja wystąpił w tej imprezie recytując swoje wiersze. Byłem w piątek na próbie. Reżyser wybrał dwa wiersze które potem mówiłem ze sceny. 23 będzie jeszcze jedna próba.

16.4.1986

Niedawno wróciłem z posiedzenia Rady Pracowniczej. Zawsze sobie mówię, że nie będę zabierał głosu. Jak zwykle nie wytrzymałem kiedy mieliśmy podjąć uchwałę wprowadzającą normy zużycia paliwa dla wszystkich ciągników. Tłumaczyłem, że ścisłe wprowadzenie norm dla ciągników pracujących w różnych warunkach jest niemożliwe.
Że normy będą niesprawiedliwe dla tych którzy uczciwie wykonują najcięższe prace. Nie będę się rozpisywał, Em, ponieważ jestem zdenerwowany. Powiem tylko, że po burzliwej dyskusji niejednogłośnie normy zatwierdzono.

25.4.1986

Nareszcie wiosna. Na termometrze 25 stopni w cieniu. Wczoraj byłem w K. w Gminnym Ośrodku Kultury. Było ponad trzydziestu pisarzy środowiska poznańskiego. Teraz już wiem jak wyglądają ci, co wzbogacili całe moje życie. No, może nie oni, ale ich poprzednicy. Poznałem H. Gordziej, Ł.Danielewską, Chadzinikolau, Orłonia, Górnickiego, Fornalczyka i innych. Grupińskiego poznałem w ubiegłym roku i zamieniłem z nim parę słów. Przed takim to audytorium wypadło mi wystąpić ze swymi wierszami. W całej okazałości dostrzegłem wtedy ich niedoskonałość i swoją nieporadność poetycką. Ale wystąpiłem nie mając większej tremy, a to podenerwowanie które we mnie było, wynikało z tego, że na sali siedziała moja żona która nieubłaganie każde moje potknięcie nie omieszkałaby w domu omówić. O godzinie 14 Górnicki miał spotkanie w naszym Domu Kultury. Na pytanie, co pan pisze, albo co pan w najbliższym czasie wyda, odpowiedziałem:
-Kura gdacze po zniesieniu jajka, a nie przed zniesieniem.
Krytycznie też wypowiedziałem się o Skiroławkach Nienackiego.
Nie wiem czy już pisałem, że posłałem zestaw wierszy (W polu, Powroty i Wieczorem) na konkurs im.J.Pocka. A na konkurs Szukamy talentów wsi posłałem wiersze: Posłuchaj, Była jesień i Coraz trudniej. Teraz tylko wypada cierpliwie czekać na rezultaty, na ocenę przez tamtejszych jurorów.
Przeszedłem się dzisiaj rano po parku. Pięknie kwitną fiołki, zawilce gajowe, zawilce żółte, kokorycz i ziarnopłon. Wyliczam je ponieważ zdążyłem je poznać poprzez atlas roślin. Poznawanie roślin i ich właściwości to moje hobby.

29.4.1986

Wczoraj później niż zwykle wybierałem się spać. Było już ciemno, ale że dzień był nad wyraz piękny i tak iż był wieczór jakoś niechetnie zdejmowałem odzienie.-
-Przeszedł bym się teraz po parku-mówię.
-Przecież możemy iść.
Ucieszyłem się. Wieczór był cichy, pełen wiosennego chłodu, łagodnego chłodu. Szliśmy alejką. Lampy nie świeciły, ale wyraźnie rysowały się w ubogim mroku kształty domu socjalnego, później pałacu. Pałac minęliśmy prawą stroną idąc w kierunku stawów i kortu. Rozmawialiśmy o tym i owym. Rozmowy lekkie i zgodne. Spacery sprzyjają takim rozmowom. Po pewnym czasie umilkliśmy oboje wsłuchując się w kwilenie jakiegoś ptaka. Cofnąłem się pamięcią do lat wczesnej młodości. Wyobraziłem sobie tamten ciepły wieczór. Podwórze w Ł. Pod oborą na słomie drzemał stróż. Nietoperze uwijały się w powietrzu. Niekiedy westchnęła krowa, parsknął koń. Z szosy dobiegał śmiech dzieci uwijających się za chrabąszczami, a ze stawów za kuźnią rozlegał się śpiew żab. Nie rechotanie, nie kumkanie. Piękny śpiew. Nie wiem jak wyglądają śpiewające żaby, za dnia nie było je słychać, za to wieczorem! Może to straszne ropuchy, może to brzydkie monstra. Ale śpiewają. Przy tym każda głosem o innym zabarwieniu. I nagle… Jawa to czy sen? Słyszę ten sam śpiew żab. Poderwałem się. Poczułem szarpnięcie za rękę i głos:
-Dokąd chcesz biec?
-Słyszysz? Żaby śpiewają!
-E, taki śpiew.
Kiedyś pójdę wieczorem do tej kałuży i nasłucham się do woli. Znam wiele ustroni w G. ale żaby śpiewają tylko tam w kałuży przy drodze do B. Wracaliśmy do domu. Lampy jasno świeciły. Przypomniał mi się wiersz który napisałem może 35 lat temu wielce rozkochany w mej narzeczonej. Nie wiem czy dokładnie go powtórzę.
Noc gwiaździsta i cicha
taka piękna jak Ty.
Nic wokoło nie słychać.
Majem pachną bzy.
Do zobaczenia Em, na pochodzie pierwszomajowym!