Rozmowy z Em

7 lipca 1987

Dzisiaj dzień wypłaty. Przyniosłem do tomu 10 000 złotych. Ani nie było drobnych na jakieś podłe wino. Jako, że od rana nic szczególnego się nie dzieje, dlatego też opiszę piątek, 3 lipca. A opiszę dlatego, ponieważ zostałem zaproszony na podwieczorek z gośćmi ze Związku Radzieckiego. Nas, Polaków było może 15, a Rosjan 2. Był sekretarz komitetu zakładowego KPZR tamtejszego sowchozu oraz dyrektor szkoły dziesięciolatki. Sekretarz opowiadał nam o swym sowchozie, o wynikach produkcyjnych, kierunku gospodarowania itd. Później pytaliśmy o różne interesujące nas sprawy. Kilku pytało, ale ja napiszę, o sobie, Em. Zapytałem, co im się szczególnie u nas podoba i może powiedzą co im się nie podoba. Odpowiadał sekretarz. Jak powiedział, podobają mu się buraki cukrowe, dlatego że są czyste (bez chwastów) a ludzie nie musieli ręcznie obrabiać. Piękne mamy ziemniaki, również bez obróbki ręcznej. Jak powiedział, oni nie stosują herbicydów. Zazdrościł nam samolotu do rozsiewania nawozów i do oprysków. A nawozów to stosują oni 130 NPK na ha, my zaś stosujemy około 300 kg na ha. 80 % całej puli nawozów stosują na warzywa, resztę na buraki pastewne i zboża. Nasz dyrektor udowodnił i-jak mówił sekretarz, przekonał go, że samolot się opłaci. Wczesny wysiew nawozów podnosi temperaturę gleby o 2, 3 stopnie, a tym samym wegetacja rusza wcześniej i plony zwiększają sie o 4q z ha.
Natomiast nie podoba mu się, że oborowi wstają o 4 rano do obrządku. Atmosfera podwieczorku była wspaniała. Muszę powiedzieć, Em, że ci Rosjanie zrobili na mnie pozytywne wrażenie.
Wczoraj Józef M. strzelił we mnie:
-Czemu ty nie wstąpisz do związku. Miałbyś szansę jechać do Związku Radzieckiego. Opłaciło by ci się to.
Nie wiem co robić. Wstąpić żeby jechać? Może by się opłaciło. Namyślę się jeszcze.
A ty co byś zrobił, Em?

11 lipca 1987

Dzisiaj wolna sobota. Mam trochę czasu, chwytam za pióro. Wczoraj byłem na wycieczce którą zorganizowała moja żona. Właściwie była to wycieczka dla kobiet, ale znalazło się jedno miejsce w autobusie dla mnie. Zwiedziłem któryś już raz zamek w Kórniku, wystawę obrazów w Rogalinie i piękną restaurację w Rogalinku. Piękną dlatego, że jest ona wielką oranżerią, ściany i dach są szklane. Wprost z ziemi wyrastają jakieś pnącza, rośliny doniczkowe i tropikalne. Byłem tym zaskoczony.
Po raz pierwszy widziałem obraz Matejki „Dziewica Orleańska”. Obraz wspaniały, ogromny. Były też między innymi obrazy Jacka Malczewskiego. Każdy z nich zasnuty jakby mgiełką. Po tym właśnie rozpoznawałem wszystkie obrazy tego malarza. A było ich bodajże 10. To tyle o wycieczce. Teraz jeszcze powiem ci, że dzisiaj urodzi się pięciomiliardowy obywatel Ziemi. Też warte odnotowania, prawda Em?

22 lipca 1987

Swięto. Siedzę, odpoczywam, piszę. Rozstrzygnięto konkurs im. J.Pocka. Niestety, nic.
W nocy była burza. Spadło dużo deszczu. W tej chwili jest godzina 9.30. Słońce schowane za chmurami. Nad polami unosi się mgła. Ziemniaki, których w tym roku posadziłem tylko 13 arów zalała woda. Nie spodziewam się większych plonów.
Syn Zbyszek, który odszedł z pracy z PGR i nie opuścił mieszkania miał wczoraj rozprawę w siedzibie tutejszego Kombinatu. Był przedstawiciel wojewody który poparł stanowisko dyrekcji. Pomimo, że synowa jest pracownikiem PGR, będą płacili za mieszkanie trzykrotny czynsz.