Rozmowy z Em

11.11.88

Czyżby święto Narodowe? Chyba jeszcze nie. Nie przyjechał dzisiaj Marcin na siwym koniu chociaż rano było -5 stopni. Rozpocząłem od Święta Narodowego. Tyle lat milczenia i nagle… Przed laty Piłsudski był kimś obcym, człowiekiem złym ponieważ nie dał się zbić Rosji. Stalin, Chruszczow, Breżniew uważali go za wroga, a nasi „suwerenni” przywódcy tylko potakiwali. Teraz wszystko staje na nogach i cały dzień w telewizji mamy mowę o tamtych dniach. Kiedyś jakiś redaktor pozbył się pracy gdy na antenie radia nadał mowę Piłsudskiego. Dzisiaj gdyby mieli nagrane, pierdnięcia jego Kasztanki poszłyby na antenę.
Wczoraj spotkałem się z Leonem S. Przyjechał coś po spawać, ale nie mógł dogadać się ze spawaczem, udał się do prywatnego warsztatu. Przypomniało mi się pewne zdarzenie sprzed lat, kiedy jeszcze Leon był u nas kierowcą: Rano wjechał do warsztatu Starem, otworzył drzwi i trzymając w ręku litrowy termos mówi:
-Genuch, chcesz?
-A tam pieprzę twoją herbatę!
-Żebyś nie żałował!
Genuch zwątpił.
-To nalej.
Leon nalał pełną nakrętkę. Okazało się, że miał herbatę ze spirytusem.
-I nie boisz się jechać?
-Genuch! Jak ci babcia namiesza możesz się całować z milicjantem i nie poczuje.
Istotnie. Szczęśliwie dojechał do emerytury.
Tak sobie dzisiaj myślę o muzyce. Może dlatego tak myślę, ponieważ w radiu i w telewizji lecą piękne stare piosenki. Piosenki które powstały w okresie walk legionów oraz walk powstańczych czyli z lat 1918-1925. Piękne to pieśni, gdyż po wojnie uczyliśmy się je w szkole i tamte beztroskie lata mi przypominają. A potem zabroniono je śpiewać i uczyliśmy się pieśni np. o Stalinie. Pamiętam ją,Em:

-Na ojczystej, ukochanej ziemi,
pracą, walką tętni młoda krew.
Więc z radością wszystkim poniesiemy
O największym Przyjacielu pieśń.
Stalin wszystkich bojów naszych chwałą
Stalin to młodości naszej blask.
I z pieśniami walcząc, zwyciężając.
Za Stalinem idzie naród nasz.

Umiem następną zwrotkę, ale pewnie cię nie interesuje.
To tyle, Em.